30.09.2018

Doborowe towarzystwo

Warszawa 30 września 2018 (niedziela)

Trudno znaleźć drugi taki mecz w historii Reprezentacji Dziennikarzy. Przegraliśmy 2:3 z zespołem, w którym  przez godzinę zagrało około 50 osób, wśród nich medaliści mistrzostw świata i Europy, były wśród nich także kobiety, a gola decydującego o naszej porażce strzelił wicemistrz olimpijski.

 

Na warszawskim Bemowie, wraz z organizującym cały charytatywny festyn Orlenem, pojawiliśmy się, by wesprzeć Stowarzyszenie Szermierka Wołomin, czyli grupę ludzi szukających funduszy na starty swoich zawodników w Pucharze Świata w szermierce na wózkach inwalidzkich a docelowo w Igrzyskach Paraolimpijskich w Tokio w 2020 roku. Szermierze byli zresztą aktywni, pokazując wszystkim, jak walczyć (plansze rozłożono na murawie), ale także, jak może wyglądać praca w klubie, w którym osoby pełnosprawne i niepełnosprawne przyjaźnią się, trenują i korzystają na wspólnych zajęciach.

Sam mecz zaczął się dla nas idealnie. Najpierw nieuznaną przez Szymona Marciniaka bramkę zdobył Marcin Pawłowski, wykorzystując sytuację sam na sam z Marcelem Zapytowskim. Bramkarz z Płocka, mający za sobą debiut w Ekstraklasie, miał jednak, hmmm,  szczęście, bo arbiter z Płocka dopatrzył się spalonego, a VAR-u niestety nie było…

Niebawem jednak prowadziliśmy, bo świetne zagranie Cezarego Olbrychta – okazuje się, że ktoś w Polsce nie zna jeszcze jego popisowej sztuczki z przerzuceniem piłki nad mijanym rywalem – wykorzystał Maciej Kruk. Ten sam napastnik podwyższył zresztą na 2:1, błyskawicznie odpowiadając na gola strzelonego przez koalicję gwiazd lekkoatletycznych oraz szefów Orlenu (świetnie radzili sobie zwłaszcza  Zbigniew Leszczyński i Michał Róg) i… piłkarzy Wisły. Do remisu, tuż przed przerwą, nasi rywale doprowadzili po akcji Aleksandra Pawlaka, Damiana Rasaka i Jakuba Łukowskiego, którzy zresztą z powodzeniem zadbali także o zabezpieczenie własnej bramki po przerwie. Apele o challenge nic nie dały..

 

Gola na 3:2 zdobył głową, po rzucie rożnym, Wojciech Kowalczyk, ale odkryciem meczu uznano Pawłą Fajdka, który mimo solidnej postury radził sobie doskonale, dając zespołowi prowadzonemu przez Dariusza Dźwigałę nie mniej niż „Kowal” czy Marek Citko. Nasi rywale po przerwie ograniczyli też zmiany i czas przebywania na boisku wybitnych zawodników z Grupy Sportowej ORLEN, głównie lekkoatletów. Agata Ozdoba-Błach, Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Martyna Dąbrowska, Łukasz Krawczuk, Rafał Omelko, Paweł Fajdek, Piotr Lisek i Angelika Cichocka dużo jednak dali swojej drużynie, obnażając przy okazji nasze braki taktyczne. Rywalizacja biegowa z czterystumetrowcami i zagrywanie piłek na dobieg nie było dobrym pomysłem (tak, sami się sobie dziwimy, że to robiliśmy).

Kiryluk – Szustak, Furjan, Sikora – Olbrycht, Papierz, Surma, Walkiewicz, Marciniak – Kruk, Pawłowski. Dobre zmiany dawali: Szuba, Olkowicz, Tuzimek, Błoński, Zubilewicz, Romer i Żyżyński. Trener: Piotr Czachowski.

/spa/