23.08.2018

O kilka ciosów za mało

Nowy Dwór Mazowiecki 23 sierpnia (czwartek) 2018

Przegraliśmy, bo zabrakło nam trzech rzeczy. Po pierwsze skuteczności, po drugie młodości, po trzecie treningów – powiedział trener Piotr Czachowski po porażce z Agape Białołęka (2:4) w drugiej rundzie Pucharu Polski na Mazowszu.  Historycznego awansu do trzeciej rundy nie było. Pozostał za to wielki niedosyt, bo w szatni mieliśmy poczucie, że zagraliśmy przyzwoity, solidny mecz. Dwie bramki dla naszej drużyny zdobył Jan Cios, pierwszą po atomowym kopnięciu z około 30 metrów.

Założenie mieliśmy proste: drużyna z okręgówki będzie mieć od nas wyższe umiejętności, ale braki zniwelować musimy zaangażowaniem oraz dokładnością. O ile z pierwszym problemów nie mieliśmy, o tyle z drugim bywało różnie. Rywale zdawali sobie sprawę z naszych słabych stron. Nie kombinowali przy rozegraniu. Starali się długimi podaniami uruchomić skrzydłowego z prawej strony. Chcieli szybko objąć prowadzenie, żeby kontrolować mecz
i swój cel zrealizowali, ale nie swoim sposobem. Z trudem trzeba przyznać, że pierwszego gola, ku ogromnemu rozczarowaniu, jakie zarysowało się na twarzy trenera Czachowskiego, strzeliliśmy sobie sami.

Cezary Olbrycht bardzo dobrze wszedł w mecz na lewej stronie obrony. Już przy pierwszym długim podaniu pokazał młodszemu przeciwnikowi, że nie będzie mógł tak łatwo sobie pohasać. I wszystko szło dobrze do siódmej minuty, kiedy niedokładne zagranie Czarka do Grzegorza Jędrzejewskiego przejął rywal i bez trudu trafił do bramki.

Drugą straciliśmy po prostopadłym podaniu i na tamten moment wydawało się, że ciężko będzie wrócić do gry. Ale nam się to po zmianie stron udało. Kontaktowego gola powinniśmy strzelić jeszcze w pierwszej połowie. Najlepsza okazja nadarzyła się z rzutu karnego po faulu na Filipie Surmie. Kopnięcie Marcina Pawłowskiego jednak wyczuł bramkarz i pierwszą połowę przegrywaliśmy 0:2, a warto wspomnieć jeszcze sytuację Surmy, gdy obrońca wybił piłkę z linii bramkowej oraz bardzo groźny strzał Jana Ciosa z kilku metrów.

Na początku drugiej części gry też mogliśmy złapać kontakt, ale kolejną okazję zmarnowaliśmy i rywale odskoczyli na 0-3. Drugi oddech złapaliśmy szybko po atomowym uderzeniu Ciosa. Były ekstraklasowy obrońca zdobył wspaniałą bramkę z około trzydziestu metrów. Tego strzału nie obroniłby bramkarze ze znacznie wyższych profesjonalnych lig. W 71. minucie Cios trafił po raz drugi, dobiwszy w polu karnym strzał Pawłowskiego w słupek i zrobiło się ciekawie. Pozostawało w końcu sporo czasu na sprawienie sporej niespodzianki.

Zdając sobie sprawę z szansy, nie potrafiliśmy zachować zimnej głowy. Chyba za bardzo chcieliśmy, czego efektem była najpierw pierwsza żółta kartka dla Surmy za kłótnię z obrońcą rywali i za chwilę druga za – co tu dużo mówić – brzydki i niepotrzebny faul w środka boiska.

Do końca 12 minut, a my w dziesiątkę. Robiliśmy tyle, na ile było nas w tamtym momencie stać. Groziły nam przez to kontrataki. Jeden z nich rywalom udało się przeprowadzić w samej końcówce. I choć Jędrzejewski fenomenalnie obronił w sytuacji jeden na jednego, to piłka jakimś szczęśliwym dla Agape trafem wróciła do jej napastnika, który posłał loba pod poprzeczkę.

RD – Agape Białołęka Warszawa 2:4 (0:2)

Gole: 0:1 (7′) Patryk Wilczewski, 0:2 (38′) Patryk Wilczewski, 0:3 (52′) Jakub Chlewiński, 1:3 (55′) Jan Cios, 2:3 (71′) Jan Cios, 2:4 (89′) Piotr Markiewicz

Kartki: Surma (78′) czerwona za drugą żółtą

RD: Jędrzejewski – Szustak (53′ Bonecki), Furjan, Lepa (72′ Walkiewicz)  – Gołos, Surma, Cios, Papierz (85′ Romer), Olbrycht (65′ Sikora) – Pawłowski (90′ Kowalski), Twarowski (60′ Kwiatkowski).

PS. Rywale w trzeciej rundzie pokonali Nocną Ligę Halową Zielonka (4:3) po golu w 90. minucie. W następnej wygrali walkowerem, bo Perła Złotokłos wycofała się z rozgrywek.

/kwiato/