4F Oficjalny Partner Techniczny Reprezentacji Dziennikarzy
01.07.2026

Kamperem przez mundial

(Kanada i Stany Zjednoczone)

Ten plan świtał nam w głowie od dawna. Horrendalne ceny hoteli, przesyt latania i wreszcie pragnienie wolności zrobiły swoje. – Jedziemy na mundial kamperem! – decyzja zapadła jednogłośnie. Ekipa przemierzająca piłkarskie turnieje od 30 lat (Radziej, Kowal, Czarek, Maciek i ja – Maciej Sołdan), przy wsparciu centrali logistycznej na warszawskim Mordorze (Mario) – to nie mogło skończyć się porażką. Obejrzeć piłkarskie mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku to jedno, a zobaczyć przy tym dżunglę Manhattanu, Dziki Zachód i Góry Skaliste to drugie.

Brak Polski spowodował, że musieliśmy przebudować pierwotne plany podbicia Meksyku i Teksasu. Nasz RV (jak mówią na kampera Amerykanie), czyli potężny ford z silnikiem V10, zaczął trasę liczącą prawie 10 tysięcy kilometrów w Toronto. Start okrasił mecz Kanada – Bośnia i Hercegowina.

Przez Niagarę ruszyliśmy na podbój Nowego Jorku, Filadelfii, Bostonu i kasyn w Atlantic City. Potem powrót do Kanady, podjęcie Czarka i Maćka z lotniska w Toronto i kurs na Dziki Zachód. Najbardziej amerykański stadion w Kansas wizytowaliśmy przy okazji hitu Ekwador – Curacao. Eksplorowaliśmy największe skały i inne atrakcje Dakoty, Wyoming i Montany (dzięki Czaro za GIGA plan!). Spędziliśmy kilka dni w Górach Skalistych. Na koniec sprawdziliśmy piłkarskie postępy „All Whites” w meczu z Belgią na pięknym obiekcie w Vancouver.

Ponieważ nie samym futbolem człowiek żyje, znaleźliśmy też chwilę na mistrzowską fetę koszykarzy New York Knicks przy Madison Square Garden, a kilka dni później na jeszcze bardziej huczną imprezę z okazji obrony tytułu przez koszykarzy Legii Warszawa (podziękowania dla Polsatu Sport za umożliwienie transmisji w stepie szerokim stanu Missouri).

W sumie przez17 dni na trybunach, w barach i przede wszystkim na pokładzie kampera (dzięki starlinkowi) obejrzeliśmy 72 mecze fazy grupowej mistrzostw, playoffy koszykarzy i niższych polskich lig (niekiedy na 3 kompach naraz).

Gdy doda się do tego pływanie w obu oceanach i niezliczonych jeziorach, atak (prawie) niedźwiedzia grizzly i żółwi krokodylich oraz świetną atmosferę na pokładzie RV, to mój siódmy mundial uważam za OK.

A już niedługo „Football is coming home”, czyli mistrzostwa Europy w Wielkiej Brytanii. Trzeba tam być…

Sprawdź jak naszą eskapadę opisał GIGA Sport. Przeczytaj cały artykuł TUTAJ

/ms/

4F Oficjalny Partner Techniczny Reprezentacji