Grecka gra towarzyska
Warszawa, 26 września (sobota), stadion Hutnika
W ostatnią wrześniową sobotę tego roku postawiliśmy na ruch na świeżym powietrzu. Co prawda na sztucznej murawie, ale w naturalnie przyjaznym środowisku nie okazaliśmy się zbytnio gościnni dla naszych greckich kolegów. Wygraliśmy 6:0. Naszymi rywalami była zgrana paczka, która ma greckie korzenie, ale zamieszkuje różne europejskie kraje i raz na jakiś czas zbiera się, by spróbować podbić Stary Kontynent.
Ekipa zorganizowana przez Petrosa Kermentzoglou ma bogatą historię. Doświadczenie było widać już na rozgrzewce, a gdy okazało się, że część drużyny odprawę przedmeczową odbyła w znanym warszawskim lokalu „Paros”, to wiedzieliśmy już, że to porządna drużyna.
Darząc się wzajemnym szacunkiem obie strony spotkanie zaczęły spokojnie, ale z upływem czasu nabraliśmy odwagi, by zaatakować. Wynik otworzył Mikołaj Kruk, który zdążył najpierw zaliczyć trafienie w słupek i „gola” ze spalonego. Kolejne bramki w pierwszej części dołożyli Jan Kocięba i Marcin Papierz. W drużynie rywala brakowało wykończenia, pojawił się natomiast pech w postaci kontuzji środkowego defensora.
W drugiej połowie nie zwolniliśmy strzeleckiego tempa. Bramkę zdobył występujący u nas gościnnie Mateusz Kosieradzki, ponownie do siatki rywali trafił Mikołaj Kruk, a dzieło zwieńczył Marcin Pawłowski, po wybitnej asyście Mariusza Walkiewicza. Pod koniec spotkania robiliśmy co w naszej mocy, by przeciwnicy mogli strzelić chociaż honorowego gola, ale Ci zamiast to wykorzystać, udawali Greka
/mk/
















