Liczy się cel i udział

13 listopada (sobota), Warszawa

W sobotę zagraliśmy w halowym turnieju na warszawskiej Białołęce i odpadliśmy w ćwierćfinale, przegrywając 3:4 z późniejszym triumfatorem imprezy. Ale nie to liczyło się najbardziej – na zaproszenie byłego sędziego ekstraklasy Marcina Wróbla – wystąpiliśmy w 13. edycji wspaniałego, szczytnego turnieju „Gramy dla Hani”, czyli imprezie mającej na celu zbieranie środków na leczenie i rehabilitację Hani Wróbel, która cierpi na porażenie mózgowe i padaczkę.

Odkąd pierwszy raz pojawiliśmy się na tym turnieju – najważniejszy był udział, wyniki schodziły na plan dalszy. Tym razem też nie mieliśmy wielkich oczekiwań, ale… pierwsza dobra wiadomość spotkała nas nim wyszliśmy na boisku. 19 zespołów zostało podzielonych na trzy 5-zespołowe grupy i jedną 4-zespołową. Do fazy pucharowej wychodziły po cztery najlepsze. Ta dobra wiadomość brzmiała tak: „Zawodnicy jednego z waszych rywali trafili na kwarantannę, więc awans macie pewny”. Uspokojeni i pewni swego trzy spotkania grupowe zagraliśmy na równym poziomie: wszystkie przegraliśmy różnicą dwóch goli (3:5, 2:4 i 0:2). Scenariusz były podobne, szybko stracone gole nas nie załamywały, zaczynaliśmy gonić wynik, ale niestety, mecze trwały za krótko (15 minut), by zremisować.

Po fazie grupowej była przerwa, w trakcie której doszło do pewnych zmian w składzie, a dwóch z nas (Robert Błoński i Michał Kocięba) wystąpili w pokazowym meczu „Przyjaciele Hani” (m.in. Dariusz Dźwigała, Igor Gołaszewski, zespół „Pectus”) przeciwko oldbojom Legii (m.in. Jakub Wawrzyniak, Jacek Bednarz, Dariusz Dziekanowski). Królem parkietu był, jak zawsze, DD, który zdobył cztery piękne bramki. Skończyło się sprawiedliwym remisem dzięki golowi „Kocia” w ostatniej sekundzie spotkania.

W 1/8 finału czekali na nas „Synowie przeciągu”, którzy w grupie wygrali wszystkie mecze i na spotkanie z nami wyszli pewni swego. Pycha kroczyła przed upadkiem 😉 piękne gole Maćka Kruka pozbawiły ich złudzeń. Wygraliśmy 3:1 i w walce o półfinał trafiliśmy na „Swojski kocioł”, czyli przedstawicieli baru w Zielonce. Szybko strzelony gol okazał się miłym początkiem złego – na cztery trafienia przeciwników odpowiedzieliśmy tylko dwoma, w końcówce byliśmy o włos od wyrównania, ale z późniejszymi triumfatorami odpadliśmy po walce.

Pod balonem przy ulicy Strumykowej grano w piłkę, a w obok – w hali Białołęckiego Ośrodka Sportu – trwały wspaniałe imprezy towarzyszące – występ zespołu Pink Girls, tańczyła grupa L.O.F.F., koncertował zespół Skadyktator, w piłkę grały dzieciaczki z roczników 2013 i 2014, a „finałem” było spotkanie z Arturem Barcisiem. Stałym punktem „programu” pikniku charytatywnego są także licytacje niezwykłych pamiątek piłkarskich. W tym roku można było zdobyć m.in. oryginalną reprezentacyjną koszulkę Roberta Lewandowskiego z autografem, koszulkę Diogo Dalota z Manchesteru United, Łukasza Fabiańskiego, Piotra Zielińskiego, kolekcjonerską koszulkę Chelsea, Luquinhasa Legii oraz wiele, wiele innych sportowych gadżetów, których sprzedaż wsparła leczenie córki byłego sędziego.

Warto było po raz kolejny zagrać dla Hani – dziękujemy za zaproszenie i do zobaczenia za rok.

fot. M.Kocięba & J.Prondzyński

RD: Włodzimierz Lisiewicz (Grzegorz Jędrzejewski) – Patryk Bieńkowski, Marcin Pawłowski, Michał Kocięba – Maciej Kruk, Maciej Sołdan oraz Robert Błoński, BarTeq Frańczuki i Piotr Przybysz.

/rb/

Niepodległość na sportowo

Warszawa, 11 listopada (czwartek)
Święto 11-go listopada czyli narodowy Dzień Niepodległości Reprezentacja Dziennikarzy jak zawsze uczciła we właściwy sobie sposób. Czyli na sportowo! Już o godzinie dziewiątej rano Marek Skalski i Michał Kocięba pojawili się na warszawskiej Kępie Potockiej na starcie tradycyjnego Biegu Niepodległości. W tym roku bieg odbył się na zmienionej trasie i z pewnymi ograniczeniami dotyczącymi liczby uczestników, ale znakomita pogoda i malownicza trasa sprawiła, że przebiegnięcie 10 kilometrów stało się czystą przyjemnością. Czasy naszych zawodników nie były rekordowe, ale tego dnia najważniejszy był sam udział.
Tego samego dnia pozostali uczestnicy naszej grupy biegowej pokonali indywidualnie symboliczny dystans – 11,11 km. Biegaliśmy w Nieporęcie (Bartek Dawidek), Piasecznie (Mariusz Walkiewicz), nad Wisłą w Warszawie (Piotr Gołos), a nawet w Republice Południowej Afryki (Cezary Olbrycht). 
(emes)

Rakiety i piłkarze

Warszawa, 5 listopada (piątek)

Od piątku mamy w reprezentacji mistrza Polski dziennikarzy i sportowców w padlu. Drugą edycję zawodów, która odbyła się w Warszawie wygrał Maciej Kruk w parze z Albertem Chudym.

Mistrzostwa zorganizował współwłaściciel „Kanału Sportowego” Tomasz Smokowski, przy wsparciu Polskiej Federacji Padla.

Okazuje się, że mamy w drużynie wielu miłośników „sportu rakietowego z elementami tenisa i squasha”. W mistrzostwach udział wzięli także: Maciej Sołdan (finał pocieszenia), Marek Furjan⁩ i Robert Stockinger (ćwierćfinał turnieju głównego), Krzysztof Marciniak (1/16 finału), Andrzej ⁨Twarowski (faza grupowa), Adam Romer  i Grzegorz Jędrzejewski.

Zobacz mistrzostwa od kuchni w towarzystwie bramkarza w dresie.

/spa/

Nie dla rasizmu

Warszawa, 9 października (sobota)

Kolejny raz mieliśmy przyjemność zagrać w meczu promującym szacunek, tolerancję i zdrową rywalizację w duchu fair play.

Zacięte spotkanie z naszymi przyjaciółmi grającymi jako „Reprezentacja Afryki” zakończyło się…przyjacielskim remisem 5:5 (choć prowadziliśmy 5:2). W składzie RD pojawiło się dziś gościnnie kilku nowych zawodników – m.in. mistrz Polski w teqball Bartłomiej Frańczuk (równie efektowny i skuteczny, jak przy zakrzywiony stole) – którzy wnieśli sporo finezji i polotu w naszą grę.

Mecz, a szczególnie piękne gole, które padły w sobotę na stadionie OSiR Bemowo, mógł się z pewnością podobać obserwującym go kibicom. Z niecierpliwościa będziemy czekać na kolejne spotkanie z cyklu #NoToRacism

RD – Reprezentacja Afryki 5:5 Gole: B.Frańczuk 2, C. Olbrycht, R. Błoński i M. Walkiewicz

RD: G. Jędrzejewski – M. Kubica, A. Romer, M. Walkiewicz, M. Skalski – B. Frańczuk, M. Kocięba, D. Tuzimek, C. Olbrycht – G. Wysocki, R. Błoński & goście. Trener P. Czachowski

/mk/

 

Veni, vidi… i tyle

Książenice, 6 października (środa)

Ze słynnego powiedzenia Juliusza Cezara „VENI VIDI VICI” (przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem) w środowe przedpołudnie udało nam się zrealizować 2/3 planu.

Przybyliśmy do Książenic, by zwiedzić jeden z najnowocześniejszych piłkarskich ośrodków treningowych w Europie. Zobaczyliśmy w jakich warunkach trenują, jedzą, rehabilitują się i śpią piłkarze aktualnego mistrza Polski. #LegiaTrainingCenter czyli baza drużyny z Łazienkowskiej rzeczywiście robi duże wrażenie.

Z meczu z pracownikami @legiawarszawa już tak dobrych wspomnień nie mamy. Choć momentami mieliśmy wrażenie, że mecz jest pod naszą kontrolą ostateczny wynik to 2:5

Daliśmy się trafić dość szybko i cały czas musieliśmy gonić wynik. Przy wąskiej kadrze nie było to łatwe. Rywale co 10-12 minut wprowadzali kilku świeżych zawodników, my praktycznie cały mecz graliśmy zasilani jednym zestawem „baterii”. Co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem…

Nasze trafienia można podsumować tytułem znanego wiersza „Tańcowały dwa Michały”. Pierwsza z naszych bramek to szybki wypad z własnej połowy zakończony „podcinką” Michała Drewnowskiego. Druga to brawurowa indywidualna akcja Michała Kocięby, wyciętego w końcowej fazie w polu karnym. „Jedenastkę” wbrew staremu sportowemu porzekadłu (faulowany nie strzela) wykorzystał wolny od przesądów „Kociu”.

Reprezentacja Dziennikarzy – Legia Training Center 2:5

RD: Grzegorz Jędrzejewski – Cezary Olbrycht, Mariusz Walkiewicz, Adam Gilarski, Tomasz Buczek – Piotr Wierzbicki, Michał Kocięba, Filip Surma, Michał Drewnowski, Robert Błoński – Jacek Kowalski oraz Wojciech Jakoniuk i Adam Romer

Bramki: Michał Drewnowski, Michał Kocięba – Piotr Dzisiów 3, Daniel Waniek, Przemysław Gołaszewski

/cez/

Treningi na Hutniku, liga na Legii

22 września wróciliśmy do treningów na stadionie Hutnika przy ulicy Marymonckiej 42. Ośrodek sportowy na Bielanach jest już po remoncie. To największa inwestycja sportowa w stolicy od lat (blisko 48 mln zł z budżetu miasta).

Przyda się forma na halowe rozgrywki Legia Biznes Cup. Ubiegłoroczne porażki nas nie zniechęciły. Znamy już wszystkich rywali. Pierwszy mecz 4 października.

20 września w sparingu przed ligą pokonaliśmy Królewskie 9:2.

RD – Królewskie 9:2 (4:2). Gole: Błoński 3, Maciej Kruk 3, Bieńkowski, Marciniak i Kocięba. RD: Romer – Pawłowski, Kocięba, Marciniak, Bieńkowski, Kruk oraz Błoński i Walkiewicz

/spa/

Mistrzowie trzech kroków nad Niemnem

Druskieniki (Litwa), 11 września (sobota)

Międzynarodowy turniej piłkarski w Druskiennikach na Litwie już kiedyś wygrywaliśmy, bywało też w historii znacznie gorzej, ale zawsze dobrze się bawimy w tym malowniczo położonym uzdrowisku nad rzeką Niemen. Nie inaczej było i tym razem. Rozegraliśmy osiem spotkań (4 zwycięstwa, 3 porażki i remis), do podium zabrakło niewiele (zajęliśmy 4. miejsce), natomiast w indywidualnych statystykach byliśmy bezkonkurencyjni. Na boisku i na parkiecie.

Lider defensywy Piotrek Gołos został wybrany najlepszym obrońcą turnieju. Marcin Papierz, który strzelił aż 6 goli i był liderem drużyny zarówno na boisku, jak i podczas zmagań wieczornych, tylko dlatego nie został wybrany najlepszym piłkarzem turnieju ponieważ nie wybierano takiej kategorii. Na bramce doskonale spisywał się Marcin Szuba, a i debiutant Patryk Bieńkowski dołożył swoje w pomocy, mistrzem bajecznych asyst okazał się być Jacek Kowalski.

W turnieju wystąpiło 9 drużyn, nie dotarła niestety reprezentacja Białorusi, której dziennikarze są szykanowani we własnym kraju. Wszyscy uczestnicy turnieju w Druskiennikach, które leżą, nomen omen, tuż przy białoruskiej granicy, wsparli tamtejszych żurnalistów w geście solidarności.

W pierwszym spotkaniu przegraliśmy z gospodarzami 0:1, potem odnieśliśmy dwa zwycięstwa (z drużynami dziennikarzy litewskich), by zaznać gorycz porażki z dwoma najlepszymi zespołami – Armenią (2. miejsce) i Mołdawią (zwycięzcy turnieju). Batony energetyczne i mobilizacja mentalna spowodowały iście imponujący finisz: wyszarpany remis z reprezentacją Kowna oraz dwa zwycięstwa – z drużyną LRT oraz Łotwą. Sygnał do końcowego ataku dał szalejący w ataku Mariusz Walkiewicz. Wykonywania rzutów karnych „metodą trzech kroków” może się od niego uczyć sam Robert Lewandowski.

Za rok powalczymy nad Niemnem o pudło.

1. Pressas 0:1, 2. Vienoulika 3:0 (Papierz 2, Bieńkowski), 3. 15min 2:1 (Bieńkowski, Gołos) 4. Armenia 1:4 (Olkowicz), 5. Mołdawia 0:3, 6. Kowno 1:1 (Sołdan), 7. LRT 4:0 (Papierz 2, Bieńkowski, Walkiewicz), 8. Łotwa 3:0 (Papierz 2, Kowalski)

Reprezentacja Dziennikarzy: Szuba – Wysocki, Gołos, Olkowicz, Walkiewicz, Sołdan, Bieńkowski, Papierz i Kowalski

Więcej zdjęć z Litwy znajdziesz TUTAJ (czyli w naszej Galerii).

/ms/

Druskienniki (Litwa) 2021

Trening z kadrą Sousy

Warszawa, 1 września (środa)

Dzień przed meczem z Albanią w eliminacjach mistrzostw świata trenowaliśmy na stadionie Legii razem z Reprezentacją Polski. To znaczy my sobie – oni sobie. Byliśmy tak blisko, a jednocześnie ta daleko, czyli na boisku obok, szczelnie odgrodzeni kotarami, ale co podejrzeliśmy przez dziurkę – postaramy się wykorzystać przy najbliższej okazji.

/mk/

Z prawnikiem nie wygrasz! Chyba że… na boisku  

Warszawa, 30 sierpnia (poniedziałek)

Reprezentacja Dziennikarzy – Okręgowa Izba Radców Prawnych 4:3

Gdy do przerwy przegrywaliśmy 0:2 wydawało się, że losy meczu są przesądzone. Nic z tych rzeczy. To była prawdziwa remontada! Druga odsłona to nasz koncert udokumentowany strzeleniem aż 4 goli.

Skłamalibyśmy twierdząc, że jedna bramka była piękniejsza od drugiej, ale trafienie Patryka Bieńkowskiego bez wątpienia mogłoby kandydować do miana gola sezonu. Potężna bomba z 25 metrów odbiła się jeszcze od poprzeczki, zanim spadła za plecami bezradnego bramkarza rywali.

Chronologicznie nasze strzelanie rozpoczął grający u nas gościnnie Michał Drewnowski, Patryk swoją petardą doprowadził do remisu. Trzeci gol to udana kontra i miękka „podcinka” nad bramkarzem Janka „juniora” Błońskiego.

I gdy wydawało się, że mecz nieuchronnie zakończy się remisem 3:3 zadaliśmy jeszcze jeden cios. Decydującą akcję można opisać cytując mity greckie: „na początku był chaos”.

Z tego chaosu wyłonili się niczym herosi Jacek Kowalski i Adam Romer. Jeden związał obrońców, drugi wepchnął piłkę do siatki. Zwycięstwo!

Mecz rozegraliśmy wieczorową porą na nowym, dopiero co otwartym stadionie Aktywna Warszawa (Hutnik).

Reprezentacja Dziennikarzy – OIRP 4:3. Gole: Drewnowski, Bieńkowski, Błoński junior, Romer – Borowiecki, Wasak, Solarz

RD: Jędrzejewski – Olbrycht, Walkiewicz, Olkowicz, Bednarczyk – Błoński junior, Kocięba, Bieńkowski, Drewnowski – Błoński, Kowalski oraz Romer i Gilarski

/cez/